środa, 3 lutego 2016

21. Podsumowanie: styczeń 2016

Kalyan Ram Kathi (2010)
Rama Krishna toczy beztroskie życie wśród rodziny, a jego pasją jest piłka nożna. Z trybun obserwuje go pewna zakochana w nim dziewczyna, a on sam przygotowuje się do ślubu swojej ukochanej siostry. Nagle Haritha jednak znika, a on nie ustaje w poszukiwaniach jej. Okazuje się, że dziewczyna w tajemnicy wyszła za mąż, a jej wybranek i jego rodzina to szemrane typy, z którymi lepiej nie zadzierać.
Rama Krishna robi wszystko, aby uratować małżeństwo siostry.

Obejrzałam ten film razem ze współlokatorką dobre dwa tygodnie temu. Przez cały ten czas nie mogłam zmusić się do napisania o nim czegokolwiek nie tylko ze względu na brak czasu, ale też z powodu, że był przeraźliwie słaby i o niczym. Już próbując pisać fabułę, miałam ogromny problem z przypomnieniem sobie o czym w ogóle był.

Liczyłam, że pokażę przyjaciółce prawdziwego telugowego maczetowca, a nie dość, że walki były komiczne to jeszcze fabuła filmu rozłaziła się w szwach. Ni to o rodzinie, ni to o miłości, ni to o zemście. Za dużo grzybów w jednym barszczu, wyszedł miszmasz tak naprawdę o niczym.
Film zleciał szybko, ale tylko dlatego, że nas niezmiernie ubawił swoimi 'mądrościami' i postacią stalkerki, dla niewtajemniczonych, ukochaną Rama Krishny. Już po zobaczeniu jej pierwszych numerów, śledzenia go od pewnego czasu, opłacania kibiców na meczach po trzymanie jego zdjęcia w domu, zakrzyknęłam: STALKERKA! i tak zostało do końca. :D Facet to totalny kretyn, że na nią poleciał.

To straszne, ale ja naprawdę nie mam nic konstruktywnego do napisania. Aktorstwo było zue, fabuła zua, muzyka tym bardziej. Żeby jakąkolwiek tu wrzucić musiałam je sobie najpierw przypomnieć, to mówi wszystko.
Po prostu uznajmy, że ten seans się nie wydarzył, a ja mogę na wieki zapomnieć o tym filmie.
Od razu mi lepiej. 

 
Kannathil Muthamittal (2002)
Amudha to beztroska dziewczynka żyjąca w Chennaju wraz z kochającymi rodzicami, dziadkiem i dwoma młodszymi braćmi. Jej świat zmienia się w dniu dziewiątych urodzin, gdy dowiaduje się, że została adoptowana, a jej biologiczna matka żyje na Sri Lance. Razem z rodzicami udaje się na pogrążoną wojną domową wyspę.

Mani Ratnam to mistrz podejmowania tematu terroryzmu, wojny, który w tak prosty sposób, bez zbędnego patosu, jest w stanie o tym mówić.

Kannathil Muthamittal to dramat wielu osób.
Amudhy, której dziecięcy, poukładany świat wali się w gruzy.
Shyamy, która traci ukochanego męża, jest zmuszona zostawić nowo narodzoną córkę w Indiach i powrócić na ogarniętą wojną Sri Lankę.
Thiru i Indry, którzy nagle muszą zmierzyć się z odrzuceniem przez córkę, która nie potrafi zrozumieć, dlaczego matka ją zostawiła i za wszelką cenę próbuje odnaleźć.
Ale także Tamilów na Sri Lance, walczących o swoje prawa, bezbronnych wobec sił rządowych.

Największe pochwały dla Madhavana i Simran, którzy stworzyli piękny wizerunek pary walczącej o adopcję, a później kochającego się małżeństwa, które jest zdolne do wszystkich poświęceń dla córki. W tym duecie bardziej błyszczał chyba Maddy. Dawno nie oglądałam go w tak rozczulającej i czułej roli.
Plus także dla Simran. Widziałam ją chyba po raz pierwszy, ale pozostawiła bardzo miłe wrażenie.

Szkoda, że tak mało było rewelacyjnej Nandity Das. Jak cały film wciągnął i zaangażował emocjonalnie, tak do końca nie potrafiłam się wzruszyć. Finał jednak nie pozostawił mnie obojętnej, łzy pociekły nawet nie wiem kiedy, a to zasługa właśnie Nandity.

No i Prakash Raj bez wąsów! To trzeba zobaczyć samemu. :D

A.R. Rahman to muzyczny geniusz (soundtrack do Dil Se.. obok Dil i Devdasa nadal pozostaje moich ukochanym all the time), ale tym razem mnie nie porwało. Może dlatego, że jakoś nigdy nie zachwycają mnie jego tamilskie kompozycje.
Do posłuchania Nenjil Jil Jil. Wersja żeńska lepsza, ale w tej jest Madhavan, a każda okazja żeby się pozachwycać Madhavanem w okularach jest dobra. <3


Bardzo dobry film. Zresztą filmów Ratnama nie muszę polecać, je ogląda się w ciemno. Po prostu warto.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz